Opis doświadczenia Williama Herschela
Do szczelnie zaciemnionego pokoju wdzierał się przez szparę w okiennicy strumień światła słonecznego.
Właściwie to nie wyglądał on jak jeden, lecz jak kilką strumieni światła, gdyż po rozszczepieniu w szklanym pryzmacie umieszczonym tuż za szparą w okiennicy słał się na laboratoryjnym stole różnokolorową wstęgą - od ciemnego fioletu poprzez gamę barw, którą normalnie można zaobserwować w każdej tęczy, do ciemnej czerwieni.
Krzątający się po pokoju uczony angielski, zwany także sir Williamem, nie zwraca wcale uwagi na piękno barw. Interesuje go co innego.
W ścielącym się na stole widmie umieszcza poczerniony zbiorniczek termometru rtęciowego.
Dwa takie same termometry kładzie obok, w miejscu nie oświetlonym, i obserwuje. Zgodnie z jego przewidywaniami słupek rtęci w termometrze umieszczonym w dowolnym miejscu widma barwnego podnosi się wyżej niż w termometrach zupełnie nie oświetlonych.
Jakież było jednak jego zdumienie, gdy stwierdził, że termometr przesunięty podczas przeprowadzania pomiarów poza czerwoną granicę widma widzialnego wskazuje również wyższą temperaturę niż termometr nie oświetlony w ogóle.
Zdziwienie jego doszło do szczytu, gdy okazało się, że termometr ten wskazuje temperaturę wyższą niż termometr umieszczony w dowolnym miejscu widma barwnego.
Dla uczonego jasne się stało, że poza granicami słonecznego widma widzialnego istnieje jeszcze jakieś inne promieniowanie, którego - niestety - człowiek nie może zobaczyć gołym okiem i które ulega mniejszemu załamaniu w pryzmacie.
Promieniowanie to Herschel nazwał "światłem niewidzialnym". Był to rok 1800.
Film obrazujący przebieg doświadczenia
 |